
Miniony tydzień przyniósł na polskim rynku relatywnie stabilny kurs złotego, ale mniej komfortowy obraz gospodarki realnej. Kurs EUR/PLN utrzymywał się wokół poziomów 4,23–4,24, a USD/PLN w okolicach 3,64, przy czym pod koniec tygodnia złotemu pomogły słabszy dolar oraz spadek cen ropy naftowej. Po stronie krajowej polskie firmy otrzymały jednak sygnał, że wzrost pozostaje nierównomierny: przemysł wprawdzie utrzymuje się na plusie, ale sprzedaż detaliczna wyraźnie spowolniła, a NBP ze względu na inflację i ceny energii wciąż pozostaje ostrożny. Dla polskich przedsiębiorstw kluczowa staje się zatem kombinacja trzech czynników: stabilny, ale raczej mocniejszy złoty, słabnący popyt krajowy i europejski oraz nadal odczuwalne ryzyko energetyczne.
Przez większość tygodnia złoty wobec euro utrzymywał się w wąskim przedziale wokół 4,23–4,24 EUR/PLN, podczas gdy wobec dolara pozostawał blisko poziomu 3,64 USD/PLN. Główną przyczyną tym razem nie były dane krajowe, lecz globalny sentyment. Nadzieje na postęp w negocjacjach wokół cieśniny Ormuz spchnęły ceny ropy poniżej 100 USD za baryłkę, a dolar pod koniec tygodnia osłabł. To pomogło również walutom regionu, w tym PLN.
Dla polskich firm jest to istotne głównie w kontekście płatności dolarowych. Słabszy dolar krótkoterminowo obniża koszty importu surowców, energii oraz niektórych komponentów. Jednocześnie należy jednak pamiętać, że nie jest to stabilny, nowy trend, lecz raczej reakcja ulgi na rynku. Jeśli negocjacje wokół Iranu utknęłyby w martwym punkcie, a ropa ponownie podrożała, dolar może szybko odrobić stracone pozycje. Dla importerów obecny poziom USD/PLN jest zatem korzystniejszy, dla eksporterów rozliczających się w dolarach – wręcz przeciwnie.
Dane krajowe pokazały, że polska gospodarka nie traci gruntu pod nogami, ale jej wewnętrzna dynamika słabnie. Produkcja przemysłowa w kwietniu wzrosła o 3,1% r/r, co potwierdza, że przemysł nie znajduje się w recesji. Jednocześnie jednak odnotowano spadek w ujęciu miesiąc do miesiąca, co wskazuje raczej na zmienną dynamikę produkcji niż na przekonujące ożywienie. Jeszcze ważniejsza informacja napłynęła z handlu detalicznego: kwietniowa sprzedaż wzrosła o zaledwie 1,3% r/r, a w stosunku do marca spadła. Sugeruje to, że gospodarstwa domowe zaczynają zachowywać większą ostrożność, a wyższe koszty energii i bieżącego utrzymania przekładają się na zachowania konsumenckie.
Dla firm to dość istotny zwrot. Polska w ostatnich kwartałach była napędzana głównie popytem krajowym, ale teraz okazuje się, że on również ma swoje granice. Dla handlu detalicznego, logistyki, sektora dóbr konsumpcyjnych czy firm zorientowanych na rynek wewnętrzny jest to ostrzeżenie, że przestrzeń do wzrostu marż może być mniejsza. Dla eksporterów problemem pozostaje ponadto otoczenie zewnętrzne: słabsza strefa euro i bardziej ostrożne Niemcy nadal
hamują napływ nowych zamówień. Kombinacja stabilnego lub wręcz silniejszego złotego oraz słabszego popytu tworzy dla części firm środowisko mniej komfortowe niż na początku roku.
Inflacja v Polsce utrzymuje się na poziomie na tyle wysokim, by bank centralny nie spieszył się z dalszym luzowaniem polityki pieniężnej. Kwietniowa inflacja osiągnęła 3,2%, utrzymując się tym samym w pobliżu górnej granicy pasma odchyleń od celu NBP. Prezes Adam Glapiński powtórzył ostrożne podejście: bank centralny jest gotowy do reakcji, ale nie chce działać pochopnie, dopóki nie stanie się jasne, czy mamy do czynienia jedynie z tymczasowym impulsem energetycznym, czy z szerszym problemem cenowym.
Dla złotego jest to wciąż czynnik wspierający. Wyższe stopy oraz ostrożna komunikacja NBP utrzymują relatywną atrakcyjność PLN wobec euro. Dla firm ma to jednak również drugą stronę: finansowanie pozostaje droższe, a przedsiębiorstwa nie mogą liczyć na szybką ulgę w kosztach kredytowych. Szczególnie dla firm o wyższym poziomie kapitału obrotowego, wysokiej energochłonności czy słabszej pozycji przetargowej (pricing power) będzie to istotny czynnik w nadchodzących miesiącach. Z perspektywy rynku oznacza to, że złoty może pozostawać relatywnie mocny, ale dzieje się to kosztem mniej komfortowych warunków dla części sektora przedsiębiorstw.
Główny przekaz tygodnia dla polskiego rynku jest prosty: złoty pozostaje stabilny, ale gospodarka zaczyna zachowywać się bardziej powściągliwie. Przemysł wprawdzie wciąż utrzymuje wzrost, ale konsumpcja zwalnia, a NBP z powodu inflacji nie zamierza otwierać drzwi do tańszego pieniądza. Dla eksporterów problemem jest głównie kombinacja silniejszego PLN i słabszego popytu w Europie. Dla importerów obecne otoczenie jest nieco korzystniejsze, zwłaszcza jeśli posiadają ekspozycję w USD. Największym ryzykiem pozostają nadal ceny energii – jeśli ropa ponownie podrożeje, presja na inflację, koszty oraz wahania kursowe szybko powróci.
Waluta
Kupno
Sprzedać
Przedstawione wartości są orientacyjne. W celu uzyskania aktualnej i indywidualnej oferty kursu prosimy o kontakt pod nr: +48 22 208 00 99. Aktualne kursy możesz w dowolnym momencie sprawdzić na Online Broker.