
W ubiegłym tygodniu globalne rynki finansowe zostały w pełni zdominowane przez dynamiczne wejście nowego szefa amerykańskiego Fedu, Kevina Warsha, którego bezkompromisowa jastrzębia retoryka wywindowała dolara amerykańskiego na roczne maksima. Dla polskich firm był to okres podwyższonej zmienności – polski złoty znalazł się pod presją sprzedażową zarówno wobec euro, jak i w szczególności wobec dolara amerykańskiego. Podczas gdy napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie tymczasowo osłabły dzięki wstępnemu porozumieniu między USA a Iranem i ustabilizowały ceny ropy, czynniki ekonomiczne wewnątrz Unii i decyzje banków centralnych zmuszają polskich przedsiębiorców do szybkiej rewizji swoich strategii hedgingowych.
Narodowy Bank Polski (NBP) na swoim posiedzeniu potwierdził utrzymanie podstawowej stopy procentowej na poziomie 3,75%, pomimo solidnych wyników polskiego przemysłu, który wzrósł o mocne 4,1% rok do roku. Z kolei Europejski Bank Centralny (EBC) kontynuował jastrzębi kurs i wysłał sygnały o możliwym dalszym zacieśnianiu polityki pieniężnej jesienią, co w połączeniu z globalnymi ryzykami doprowadziło do stopniowego zmniejszania się dysparytetu stóp procentowych między strefą euro a Polską. Dla polskich przedsiębiorców, ściśle powiązanych z europejskimi łańcuchami dostaw – zwłaszcza z rynkiem niemieckim, który zmaga się ze słabszym eksportem – oznaczało to odczuwalną zmianę klimatu, w której dotychczasowa silna pozycja złotego zaczęła zderzać się z bardziej agresywną polityką Frankfurtu.
Para walutowa EUR/PLN w reakcji na ten rozwój wydarzeń opuściła swoje dotychczasowe wąskie pasmo wahań i skierowała się w górę, osłabiając się w ciągu tygodnia z początkowych ok. 4,2419 PLN do tygodniowego maksimum na poziomie 4,2663 PLN. To przełamanie krótkoterminowego oporu w rejonie 4,25–4,26 PLN co prawda krótkoterminowo zwiększyło nominalne przychody polskich eksporterów otrzymujących płatności w euro, ale jednocześnie natychmiast podrożyło zakupy europejskich komponentów dla importerów. Złoty co prawda nadal wykazuje odporność strukturalną opartą na solidnych danych krajowych, jednak testowanie górnych granic czerwcowego pasma wahań wyraźnie pokazuje, że polski rynek nie pozostaje odporny na globalną presję.
Głównym motorem napędowym rynków walutowych był historyczny debiut Kevina Warsha na czele Systemu Rezerwy Federalnej. Chociaż Fed pozostawił stopy procentowe bez zmian, towarzysząca komunikacja i bardziej rygorystyczne projekcje makroekonomiczne wyraźnie wskazywały, że w przypadku utrzymującej się inflacji amerykański bank centralny jeszcze podniesie stopy, co skłoniło rynki do przypisania wrześniowemu zacieśnieniu polityki pieniężnej aż 75% prawdopodobieństwa. Rentowności amerykańskich obligacji natychmiast wystrzeliły do najwyższych poziomów od początku 2025 roku, a indeks dolara (DXY) zaatakował poziom 100,70 punktu. Polskie firmy kupujące komponenty, technologie czy azjatyckie półprodukty fakturowane w USD musiały więc zmierzyć się z silnym sentymentem risk-off (ucieczką inwestorów od bardziej ryzykownych aktywów w stronę bezpiecznego dolara), który drenował kapitał z całego regionu Europy Środkowej.
Na parze USD/PLN ta globalna zmiana przełożyła się na druzgocącą deprecjację złotego, który spadł z tygodniowych minimów w okolicach 3,6445 PLN do porannego maksimum na poziomie 3,7356 PLN pod koniec tygodnia. Kluczowy przełom nastąpił podczas gwałtownego wzrostu w drugiej połowie tygodnia, kiedy dolar błyskawicznie przebił dotychczasowe silne pasmo oporu na poziomie 3,68–3,70 PLN. Ten skok o ponad 9 groszy w ramach tygodniowego zakresu wahań naraził polskich importerów bez zabezpieczenia walutowego na bezpośrednie straty i potwierdził, że poleganie na transakcjach spot w otoczeniu nowego kierownictwa Fedu staje się niebezpieczną grą.
Pewne wytchnienie rynkom finansowym przyniosło podpisanie memorandum ramowego między USA a Iranem, które otworzyło 60-dniowe okno dyplomatyczne i wprowadziło środki zapewniające bezpieczny tranzyt przez Cieśninę Ormuz. Ropa Brent w reakcji na to skorygowała swoje wcześniejsze zyski z powrotem do poziomu 79,5 USD za baryłkę, co globalnie zmniejszyło bezpośrednią presję proinflacyjną ze strony sektora energetycznego. Z drugiej strony jednak polski przemysł musiał wziąć pod uwagę utrzymujące się ryzyko geopolityczne w Europie, gdzie ukraińskie ataki dronów na rosyjskie rafinerie pod Moskwą ograniczyły regionalną podaż paliw, a europejski gaz na giełdzie TTF podrożał o 3%, ponieważ unijne magazyny są wypełnione tylko w 46% w porównaniu do pięcioletniej średniej wynoszącej 61%.
Ten energetyczny koktajl utrzymuje inwestorów w napięciu i znajduje odzwierciedlenie w zachowaniu walut surowcowych oraz metali szlachetnych, przy czym złoto zanotowało trzeci z rzędu tygodniowy spadek do 4 176 USD za uncję, wypierane przez atrakcyjne zyski z depozytów dolarowych. Dla polskich firm oznacza to, że chociaż bezpośrednia blokada szlaków naftowych w Zatoce Perskiej na razie nie nastąpiła, europejski rynek energii pozostaje niezwykle wrażliwy. Utrzymująca się obawa przed wzrostem kosztów energii ogranicza jakąkolwiek przestrzeń do trwałego umocnienia złotego i utrzymuje waluty importerów energii na słabszych poziomach.
Aktualna sytuacja na rynkach finansowych stawia polskich eksporterów i importerów w zupełnie odmiennych sytuacjach, które wymagają natychmiastowej oceny menedżerskiej:
Polscy eksporterzy (otrzymujący płatności w EUR): Osłabienie złotego powyżej poziomu 4,25 EUR/PLN stanowi idealną okazję do zabezpieczenia przyszłych przychodów z eksportu. Ponieważ jednak para walutowa znajduje się w pobliżu 200-dniowej średniej kroczącej (4,246 PLN), może to być tymczasowe okno możliwości. Zalecamy zablokowanie obecnych wyższych kursów za pomocą kontraktów forward, aby chronić planowane marże handlowe przed ewentualnym powrotem złotego do silniejszych wartości.
Polscy importerzy (płacący w USD): Wybicie kursu USD/PLN powyżej poziomu 3,71 PLN i testowanie maksimów w okolicach 3,73 PLN sygnalizuje, że era taniego dolara pod nowym kierownictwem Fed na razie dobiegła końca. Dla firm, które muszą kupować dolary z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, spekulacja na spadek jest obecnie wysoce ryzykowna (zakłady na silnego dolara na zatłoczonym rynku). Odpowiednią strategią jest layering – stopniowe kupowanie USD w regularnych transzach, aby uśrednić koszty zakupu w okresie wysokiej zmienności.
Powiązania z regionem Europy Środkowo-Wschodniej: Wyższe stopy procentowe na Węgrzech (6,25%) czynią co prawda forinta lokalnym liderem, jednak polski złoty korzysta z silnej krajowej bazy przemysłowej (+4,1% r/r). Polskie firmy prowadzące działalność w regionie powinny w szczególności monitorować stabilność swoich partnerów w Rumunii, gdzie lej (RON) z powodu problemów fiskalnych utrzymuje się na historycznie niskich poziomach.
Wskazówka Akcenta: Rynek postrzega umowy geopolityczne jako kruche i w pełni podporządkowuje się polityce pieniężnej Fed. Pomagamy polskim firmom skutecznie przewidywać te nieliniowe ruchy kursów walutowych i blokować koszty, zanim rynek zdąży wymazać ich marże handlowe.
Waluta
Kupno
Sprzedać
Przedstawione wartości są orientacyjne. W celu uzyskania aktualnej i indywidualnej oferty kursu prosimy o kontakt pod nr: +48 22 208 00 99. Aktualne kursy możesz w dowolnym momencie sprawdzić na Online Broker.