
Miniony tydzień na polskim rynku upłynął pod znakiem starcia dwóch sił. Z jednej strony otoczenie krajowe pozostaje relatywnie stabilne: inflacja jest wciąż znacznie niższa niż w poprzednich latach, a prognozy wzrostu dla Polski pozostają ponadprzeciętne na tle Europy. Z drugiej strony złoty oraz polskie firmy mierzą się z niekorzystną kombinacją droższych surowców energetycznych, słabszej strefy euro oraz globalnej awersji do ryzyka. To właśnie ten miks czynników zewnętrznych determinuje obecnie kurs PLN silniej niż same krajowe dane makroekonomiczne.
Najważniejszą wiadomością zewnętrzną pozostał szok energetyczny związany z napięciami wokół cieśniny Ormuz. Wyższe ceny ropy i gazu ponownie nasiliły obawy o inflację importowaną i pogorszyły prognozy dla europejskiego przemysłu. Dla Polski jest to kwestia kluczowa, ponieważ jako importer netto energii kraj ten dotkliwie odczuwa wzrosty cen paliw, transportu oraz wsadów przemysłowych. Reuters zwrócił ponadto uwagę, że europejskie rządy oraz Komisja Europejska ponownie analizują sposoby łagodzenia skutków drogiej energii dla gospodarki oraz rozważają, czy wsparcie powinno być kierowane selektywnie, czy systemowo.
Istotne dla polskich przedsiębiorstw jest to, że rząd zareagował już na wzrost cen paliw poprzez obniżkę VAT na paliwa z 23% do 8%, redukcję akcyzy oraz wprowadzenie limitów cenowych na stacjach benzynowych. W krótkim terminie stanowi to ulgę dla płynności (cash flow) w transporcie, handlu detalicznym, rolnictwie oraz części przemysłu, jednak w średnim terminie zwiększa presję na finanse publiczne. Dla złotego jest to zatem wiadomość niejednoznaczna: pomaga firmom operacyjnie, ale nie sprzyja walucie ze względu na wyższe koszty fiskalne i utrzymującą się nerwowość rynkową.
Finalna inflacja za marzec w Polsce została potwierdzona na poziomie 3,0% r/r, przy czym NBP ogłosił jednocześnie, że inflacja bazowa w marcu wyniosła 2,7%. Oznacza to, że presja cenowa pozostaje relatywnie umiarkowana w porównaniu z ubiegłymi latami, jednak wzrost cen paliw jest już widoczny w danych. Dla firm to ważny sygnał: problemem nie jest ogólne przegrzanie gospodarki, lecz głównie powrót presji kosztowej kanałem energii i transportu.
Po marcowej obniżce stóp do poziomu 3,75% NBP znajduje się w trudniejszym położeniu. Krajowa inflacja sama w sobie wciąż nie wygląda dramatycznie, ale nowe ryzyko energetyczne ogranicza przestrzeń do dalszego, szybkiego luzowania polityki pieniężnej. Dla PLN jest to sygnał mieszany: niższe stopy są same w sobie lekko negatywne, ale jeśli szok energetyczny zahamuje dalsze cięcia, może to częściowo wesprzeć złotego. Dla firm oznacza to, że ryzyko kursowe na parach
EUR/PLN oraz USD/PLN pozostaje podwyższone i nie można automatycznie zakładać dalszego „zmiękczania” kursu przez NBP.
Dla polskich eksporterów najważniejszą informacją tygodnia było dalsze pogorszenie prognoz dla strefy euro. MFW (IMF) spodziewa się obecnie wzrostu w strefie euro w 2026 roku na poziomie zaledwie 1,1% przy inflacji 2,6%, a Reuters podkreślił, że europejskiej gospodarce szkodzi właśnie kombinacja droższej energii i słabszego popytu. Jest to fundamentalne dla Polski, gdyż niemiecki i szerzej europejski przemysł pozostaje kluczowym rynkiem zbytu dla dużej części polskiej produkcji. Słabsza strefa euro oznacza zatem ryzyko mniejszego wolumenu zamówień, dłuższego procesu decyzyjnego odbiorców oraz większej presji cenowej.
To właśnie tutaj uwidacznia się powód, dla którego złoty – mimo relatywnie dobrych danych krajowych – nie umacnia się wyraźniej. EBC wprawdzie wypowiada się w tonie ostrożnie jastrzębim, a część rynku dopuszcza możliwość utrzymania wyższych stóp, ale powodem nie jest silna gospodarka, lecz szok energetyczny. Dla polskich firm to niekorzystne połączenie: wyższe koszty energii przy jednoczesnym słabszym popycie z głównych rynków eksportowych. Najbardziej narażone pozostają branże: przemysłowa, motoryzacyjna, chemiczna oraz produkcja energochłonna.
Miniony tydzień potwierdził, że największe ryzyko dla Polski nie leży wewnątrz kraju, lecz w kombinacji droższej energii, słabszej strefy euro i relatywnie silnego złotego. Dla eksporterów do strefy euro kluczowe jest monitorowanie przede wszystkim Niemiec oraz pary EUR/PLN. Dla importerów i firm z kosztami dolarowymi równie istotny jest kurs USD/PLN, gdyż to przez niego do kosztów przenikają ceny energii, logistyka oraz część komponentów z importu.
Krótkoterminowe interwencje rządowe w ceny paliw pomagają kosztom operacyjnym, ale nie zmieniają ogólnego obrazu: polski rynek jest obecnie bardziej wrażliwy na szoki zewnętrzne niż na dane krajowe. W takim środowisku uzasadnione jest aktywne zarządzanie ryzykiem walutowym, w szczególności oddzielne monitorowanie ekspozycji na euro i dolara oraz sukcesywne zabezpieczanie pozycji zamiast polegania na jednorazowym wyczuciu momentu rynkowego.
Waluta
Kupno
Sprzedać
Przedstawione wartości są orientacyjne. W celu uzyskania aktualnej i indywidualnej oferty kursu prosimy o kontakt pod nr: +48 22 208 00 99. Aktualne kursy możesz w dowolnym momencie sprawdzić na Online Broker.